Europejski przemysł lotniczy i obronny walczy z
kryzysem
wnp.pl (Piotr Stefaniak) - 23-06-2009 19:24
W
cywilnym przemyśle lotniczym w Europie najsilniej światowy kryzys
odczuł biznes produkcji odrzutowców. W tym roku na czołowym miejscu
wśród zadań większości firm lotniczych lub spółek zbrojeniowych
zajmują programy poprawy zarządzania, strategii rynkowej i
globalizacji, a z bieżących kroków - poprawa elastyczności oraz
działań marketingowych.
Takie są wnioski z analizy Roland Berger Strategy Consultants (RBSC)
zatytułowanej „Europejski przemysł lotniczy i obronny – główne
kwestie dla top-menedżerów Radar 2009”. Powstał on w oparciu o opinie 100
czołowych menedżerów z Francji, Niemiec, Włoch i Wielkiej Brytanii,
reprezentujących wszystkie segmenty oraz zajmujących różne
stanowiska w omawianym sektorze.
Elastyczność postrzegana jest jako jeden z możliwych kluczy
potrzebnych do osiągnięcia sukcesu w tym przemyśle, w szczególności
w warunkach niepewności i szybkich zmian w otoczeniu. Wraz ze
wzrostem liczby odkładanych zamówień lub ich odwołań, punkt
ciężkości marketingu i sprzedaży skupić się ma w szczególności na
większej uwadze poświęcanej kluczowym klientom.
Według ankietowanych, bardzo czuły na kryzys jest przede wszystkim
segment przemysłu odrzutowców, zarówno zamawianych na potrzeby
lotnictwa regionalnego, jak i armatorów (choć te w mniejszym
stopniu). Narażony jest na jego skutki również przemysł lotniczy OEM
(dosłownie: Oryginalny Producent Sprzętu), w którym występuje
możliwość spadku ważnych zamówień w przyszłości lub odwołań
wcześniejszych zleceń, a wyjątkiem jest produkcja helikopterów OEM,
dzięki lepszemu zrównoważeniu w tym segmencie portfela zamówień
(produkcja cywilna, dla armii, serwis). Na kryzys odpornie wydają
się być przemysły obronny i kosmiczny, ale one też mogą popaść w
kłopoty w przyszłości, jeżeli zostaną obcięte budżety obronne
krajów.
Jak wynika zarazem z podsumowań, 52 proc. firm w ograniczonym
stopniu odczuło skutki kryzysu; w ciągu ostatnich trzech miesięcy
nowe zamówienia albo zmalały w granicach -5-0 proc., albo wzrosły w
granicach 0-5 proc. Przewidziały one nadchodzący kryzys, dzięki
sygnałom ostrzegawczym płynącym z globalnej gospodarki oraz własnym
analizom i prognozom. Spadki w granicach 5-20 proc. miało 35
ankietowanych, a większe niż 20 proc. - 8 proc. firm.
Obecnie firmy przewidują, że kryzys przyspieszy konsolidację w
przemyśle, a w dłuższym okresie doprowadzi do produkcji offshore.
Większość spółek wybiera plany operacyjne (co jest przeciwieństwem
działań strategicznych lub finansowych): doskonalą produkt i
technologie, tną koszty ogólne, lepiej kalkulują czynnik ryzyka
dostaw i łagodzą jego skutki. Jednocześnie nie wstrzymują
strategicznych działań, rozpoczętych przed kryzysem. Wielu
ankietowanych upatrują możliwości rozwoju na drodze korzystnych
akwizycji firm, przejmowaniu najbardziej utalentowanych osób i
renegocjacji kontraktów.
Ankietowani oceniali, że kryzys może potrwać jeszcze dwa lata, ale
przewidują też nieduże ożywienie po jego zakończeniu. Przyszłe
zamówienia mogą wzrosnąć nie więcej niż o 10 proc. w porównaniu to
2008 roku.