Wielkie żniwa polskiej zbrojeniówki

Rzeczpospolita - 07-09-2008 07:24 

Gospodarcze spowolnienie nie ima się polskich firm produkujących broń. Już dawno nie miały tak obfitych zamówień: koniunkturę nakręciły wojna w Afganistanie i wypadki w Gruzji.
Idźcie tą drogą — zachęcał ostatnio prezesów firm obronnych marszałek sejmu Bronisław Komorowski, zaproszony na otwarcie nowo zbudowanej fabryki Przemysłowego Centrum Optyki w Warszawie. Zakłady powstały w 14 miesięcy i muszą pracować na trzy zmiany, by nadążyć z wykonywaniem kontraktów na noktowizory, przyrządy obserwacyjne, systemy kierowania ogniem do wojskowych pojazdów - pisze "Rzeczpospolita" w niedzielnym wydaniu internetowym.
Prezes firmy Ryszard Kardasz chwali się, że PCO, dzięki rewolucyjnej modernizacji armii — wymuszonej doświadczeniami w Iraku i Afganistanie, będzie miało co robić przez najbliższą dekadę. Tylko w tym roku udało się z MON zawrzeć kontrakty na prawie 200 mln zł. PCO korzysta z tego, że armia bierze każdą ilość noktowizorów a wkrótce też kamer i celowników termowizyjnych — bo nie chce być ślepa w nocy.
Wojsko więcej ćwiczy, a w starciach z talibami odpowiada ogniem. Pełną parą pracują więc amunicyjno — rakietowe Zakłady Metalowe Mesko. To firma która w tym roku zakontraktowała dostawy amunicji za kilkaset milionów złotych — tylko tej kalibru 30mm do rosomaka za 224 mln zł - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Każdy sygnał o opóźnieniu produkcji w siemianowickich Wojskowych Zakładach Mechanicznych dostarczających transportery opancerzone, gwarantujące bezpieczeństwo żołnierzom w Afganistanie wzbudza irytację w MON. Szef resortu obrony Bogdan Klich zapowiada, że chce wysłać na wojnę z talibami nawet 90 rosomaków. Na ich zakupy w WZM w tym roku MON zarezerwowało 594 mln zł.
Jak pisze "Rzeczpospolita". powodów do narzekań nie ma Huta Stalowa Wola. Jej Centrum Produkcji Wojskowej ma już w kieszeni kontrakt (podpisany w dyskrecji wiosną tego roku), Armia zamówiła w hucie 36 czterdziestolufowych wyrzutni rakiet Langusta. MON zapłaci za nie 97 mln zł. Do tego dochodzą zamówienia na moździerze i maszyny dla saperów. HSW dostarczy również polskiej armii 48 samobieżnych haubic kal.
155 mm wartych wraz z dodatkowym sprzętem ponad miliard zł. Oznacza to pracę w HSW na najbliższe 10 lat i pieniądze na rozwój nowych broni.
Z pełnego portfela zamówień na radary i systemy dowodzenia cieszy się też Leszek Pawłowski, prezes Radawru. Za 140 milionów przez kilka najbliższych lat jego firma wyposaży w wojskową elektronikę m.in jednostki Marynarki Wojennej. PZL Mielec Sikorsky dostarczy natomiast 12 samolotów transportowych za 600 mln zł.
Na brak zamówień nie mogą też narzekać gdyński Radmor, Lubawa, PZL Świdnik oraz Wojskowe Zakłady Lotnicze w Łodzi.
Prezes grupy Bumar Edward Nowak wylicza, że holding w zeszłym roku dzięki dostawom dla armii zainkasował ponad 1,2 mld zł. Ten roku nie powinien być gorszy.